Najbardziej niezawodne silniki Renault to zwykle proste jednostki, bez zbędnych fajerwerków. Po regularnym serwisie potrafią robić bardzo duże przebiegi i nie zaskakiwać przy każdym przeglądzie. W praktyce wysoko stoi 1.5 dCi, a w benzynie dobrze wypadają starsze, nieskomplikowane konstrukcje, jeśli ktoś dbał o nie od początku.

Sama marka na pokrywie niewiele mówi. Liczy się konkretna wersja, rocznik i stan osprzętu — właśnie tam siedzą różnice, które w katalogu giną, a na drodze wychodzą od razu. Różnice między silnikami Renault wynikają często z detali technicznych, a nie tylko z pojemności.

Patrzę więc nie tylko na osiągi. Koszty utrzymania, typowe usterki i zwykła trwałość szybko pokazują, czy dany motor naprawdę ma sens na co dzień.

Silnik 1.5 dCi z przebiegiem ponad 300 000 km bez remontu

1.5 dCi to 1,5-litrowy turbodiesel, który od 2001 roku trafiał do wielu modeli Renault, Dacii i Nissana. W dobrze utrzymanych egzemplarzach przebieg ponad 300 000 km bez remontu nie jest wyjątkiem, tylko normalnym wynikiem przy spokojnej eksploatacji.[2][1]

Właśnie dlatego ten motor tak często wraca w rozmowach o najlepszych silnikach Renault. Prostota konstrukcji daje tu spokój, ale tylko wtedy, gdy poprzedni właściciel nie oszczędzał na obsłudze.

Ten motor napędzał między innymi Clio, Kangoo, Scenica i Megane III, a poza Renault trafiał także do Dacii, Micry, Almery i Qashqaia. Zebrałem szerszy przegląd danych technicznych oraz opinii o tej jednostce w osobnym poradniku o silniku K9K Renault.[3]

W praktyce 300 000 km bez remontu robią najczęściej auta jeżdżące spokojnie, z terminową wymianą oleju i filtrem paliwa, bez przeciążania na krótkich odcinkach. To nie jest diesel do „katowania”, tylko do długiej, równej pracy — i właśnie na tym 1.5 dCi zbudował swoją opinię.[2]

Montaż i eksploatacja silnika 1.5 dCi od 2001 roku

Przy przekładce albo zakupie auta z tym dieslem najszybciej wychodzą dwa tematy: chłodzenie i paliwo. Bez czystego układu chłodzenia oraz sprawnego zasilania paliwem 1.5 dCi potrafi od razu pokazać swoje słabsze strony. Dalej zostają olej, filtry i turbo.

Etap Opis
Sprawdzenie zgodności wersji Przed montażem 1.5 dCi trzeba dopasować osprzęt, sterowanie i punkty mocowania do konkretnego modelu Renault, Dacii, Nissana lub Mercedesa. Po swapie to właśnie instalacja elektryczna i osprzęt najczęściej robią kłopoty.
Dopasowanie chłodzenia i paliwa Silnik potrzebuje czystego układu chłodzenia i sprawnego zasilania paliwem. Te dwa układy najczęściej wychodzą po montażu jako pierwsze. Dobrze ustawiony zestaw szybciej łapie temperaturę roboczą i w mieście pracuje przewidywalnie.
Ustalenie interwału serwisowego Po uruchomieniu najlepiej trzymać stały rytm obsługi oleju, filtrów i kontroli turbo, zamiast czekać na objawy zużycia. Przy takim podejściu rzadziej zbiera się cały ciąg drobnych awarii.
Obserwacja warunków jazdy 1.5 dCi lepiej znosi dłuższe odcinki niż krótkie przejazdy na zimno. Przed zakupem albo przekładką trzeba uczciwie ocenić, czy auto będzie jeździło głównie po mieście czy w trasie. Pomaga też poradnik doboru silnika do Renault.
Kontrola eksploatacji w pierwszych latach 1.5 dCi trafiał do różnych marek, a doświadczenie użytkowników pokazuje jedno: trwałość zależy od stylu jazdy i serwisu. Temat szerzej omawia osobny materiał o eksploatacji diesli Renault.

[2]

Najczęstsze awarie silników 1.5 dCi i 1.3 TCe

Panewki, wtryskiwacze i chłodzenie wracają tu najczęściej. Co psuje się pierwsze? Zwykle właśnie te trzy rzeczy. Choć Renault ma opinię trwałego, 1.5 dCi i 1.3 TCe mają swoje powtarzalne słabe punkty.

  1. Zużyte panewki w 1.5 dCi to błąd, którego nie wolno odkładać. Panewki wału korbowego są w tej jednostce jednym z wrażliwszych elementów, a ich zużycie szybko kończy się kosztowną naprawą dołu silnika. Słychać to po spadku ciśnienia oleju, metalicznym stukaniu i opóźnionym smarowaniu po rozruchu. Auto z zaniedbanym serwisem zwykle najpierw hałasuje na ciepło — dopiero potem traci kulturę pracy.

  2. Wtryskiwacze 1.5 dCi nie lubią zwłoki. Nierówna praca, trudniejszy rozruch i większe dymienie zwykle pojawiają się wcześniej, niż kierowca chce to przyznać. Układ wtryskowy w dieslu nie wybacza długiej jazdy z rozjechanymi dawkami, więc korekty i filtr paliwa trzeba sprawdzać regularnie. Jeśli po odpaleniu przez kilka sekund silnik „klekocze” mocniej niż zwykle, diagnostyka idzie na pierwszy plan.

  3. Przegrzanie 1.3 TCe bywa drogie. Benzynowy turbo nie znosi jazdy z niskim poziomem płynu ani z niesprawnym termostatem. Trzeba pilnować szczelności układu, stanu pompy wody oraz temperatury roboczej. Gdy wskazówka rośnie w korku szybciej niż zwykle, nie ma co machać ręką.

  4. Przypadkowy olej w 1.3 TCe skraca życie turbo i sprzyja osadom. Ten silnik chce oleju dobranego do pracy z doładowaniem i wysoką temperaturą, a interwałów wymiany lepiej nie przeciągać. Auto serwisowane „co kilka lat” potrafi potem gorzej reagować na gaz i głośniej pracować na łożyskach osprzętu. Więcej na ten temat w poradniku o obsłudze silników TCe Renault.

  5. Krótkie trasy w obu jednostkach przyspieszają nagar, kłopoty z dogrzaniem i częstsze wizyty w serwisie. W 1.5 dCi szkodzi to szczególnie dolotowi i spalaniu, a w 1.3 TCe obciąża turbo oraz układ olejowy. Samochód, który codziennie robi 3–5 km po mieście, może wymagać częstszych kontroli niż identyczny egzemplarz jeżdżący 30 km w jedną stronę.

Źródła

  1. https://auto-actu.org/duree-de-vie-moteur-1-5-dci-renault-que-valent-vraiment-les-versions-k9k-recentes/
  2. https://iems.fr/moteur-renault-1-5-dci-fiabilite-2/
  3. https://en.wikipedia.org/wiki/Renault-K-Type-engine

administrator

Pasjonat Renault. Mam swój garaż, sam serwisuję auta, sam testuję narzędzia. Piszę o modelach, silnikach i sprzęcie warsztatowym - tylko o tym co znam z własnej praktyki.